Ratujmy KPC

Monika Strus-Wołos

Jak wiemy, projekt nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego (projekt na etapie prac rządowych) przewiduje znaczne zwiększenie liczby wypadków, w których przysługiwać będzie zamiast zażalenia do sądu wyższej instancji, zażalenie do innego składu tego samego sądu (art. 394 z indeksami). Nawet w tak ważnych sprawach, jak odrzucenie zażalenia i apelacji.

zamknij

27 czerwca 2018 r. na stronach RCL pojawiła się nowa wersja projektu nowelizacji procedury cywilnej. „Nowy” projekt nie uwzględnia uwag adwokatów ani nie realizuje zapowiedzianego przez Ministra Zbigniewa Ziobrę wycofania się z propozycji podwyższenia opłat sądowych. – jmm

Jest to skrajnie niespójne z narracją rządu o reformie jako walce z „układami i kastą” (pomijam rozważania nt. trafności i słuszności tego przekazu, prosząc, abyśmy skupili się na meritum projektowanych zmian).

Oto bowiem miałam dziś okazję przeczytać oświadczenia sędziów, którzy postanowili wyłączyć się z urzędu od rozpoznawania sprawy ze względu na – powiedzmy – dość skomplikowane stosunki między stroną a dwoma sędziami w tym wydziale. Parę cytatów z tych oświadczeń: „(…) są moimi kolegami, z którymi na co dzień współpracuję w ramach jednego wydziału i utrzymuję relacje towarzyskie”, „Oczywistym jest, że osoby, z którymi na co dzień współpracuję w Wydziale i spędzam z nimi większość dnia powszedniego, a także część czasu wolnego, to moi bliscy koleżanki i koledzy”, „(…) są moimi kolegami, z którymi utrzymuję także relacje towarzyskie, jak również współpracuję z nimi na co dzień w ramach obowiązków służbowych”. „(…) z którymi od wielu lat utrzymuję stałe kontakty przyjacielskie i koleżeńskie”.

Przyszło mi do głowy, aby wykorzystać wiedzę z innych dziedzin. Osobie, która zna psychologię społeczną, zadałam pytanie, czy są badania i opisane w nauce mechanizmy powodujące, że sędziemu orzekającemu w tym samym wydziale, będzie trudniej psychologicznie uchylić postanowienie kolegi z tego samego wydziału tego samego sądu (czasem nawet z tego samego pokoju), niż sędziemu z innego sądu. Intuicyjnie to wiemy, ale chodziło mi o podparcie się nauką.

Odpowiedź brzmiała: „Ależ oczywiście! Są takie mechanizmy”. Rozmówczyni najpierw opowiedziała mi o dorobku psychologa społecznego prof. Roberta Cialdiniego z Uniwersytetu w Arizonie, autora głośnej pracy „Influence: Science and Practice” (wydanej także w Polsce pod tytułem „Wywieranie wpływu na ludzi”). Prof. Cialdini po 15 latach badań sformułował 6 zasad metod wpływu na ludzi, z których przynajmniej 5 może mieć zastosowanie do sędziów mających orzec o pracy bliskiego kolegi:

  • zasada wzajemności – nie wymaga tłumaczenia,
  • zobowiązanie i konsekwencja („pomogłeś mi w rozwiązaniu trudnej sprawy, to w konsekwencji czuję się Twoim dłużnikiem i nie uchylę Ci postanowienia, bo możesz nie dostać awansu”),
  • zasada społeczna („inni tak robią”),
  • zasada sympatii („lubię Cię, więc Twoją pracę postrzegam przez przeniesienie moich uczuć do Ciebie na to, co robisz, a nie oceniam tylko merytorycznie, chłodno”),
  • zasada autorytetu („uważam, że jesteś dobrym cywilistą, więc nie oceniam merytorycznie wartości Twojego przekazu”).
  • Rozmówczyni na tym tle opowiedziała o „efekcie Tupperware”, wykorzystywanym np. w psychologii marketingu. Naczynia były sprzedawane w ten sposób, że sprzedająca zapraszała przede wszystkim koleżanki i znajome. A one czuły się zobowiązane do kupienia, bo ją lubią: „nie no, zrobiła spotkanie, dała herbatę i ciasta, wypada coś kupić”. Albo zasada zobowiązania i wzajemności: jeśli pożyczyłam Ci 10 zł, to Ty będziesz bardziej chętny niż inni pożyczyć mi potem 50 zł.

Oprócz zasad Cialdiniego rozmówczyni zwróciła uwagę też na „efekt plemienny”, mechanizm znany jeszcze z czasów plemiennych. Sam fakt bycia w jednej grupie społecznej zobowiązuje psychicznie do działania dla dobra swojej grupy. Do tego im mniejsza grupa, tym efekt silniejszy. Stąd solidarność zawodowa.

Dlatego sędzia będzie czuł się bardziej związany (a co za tym idzie – zobowiązany) z grupą kolegów z tego samego wydziału, niż z kolegami z innego, niższego sądu. To są bardzo silne mechanizmy. Trudne do przeskoczenia, nawet przy dobrej woli.

I teraz konkluzja.

Uważam, że NRA mogłaby sięgnąć do nauki z innych dziedzin niż prawo. Może warto zamówić opinię u uznanego profesora psychologii społecznej i położyć tę opinię na stół Komisji kodyfikacyjnej oraz posłom i senatorom? Z pewnością byłyby to dobrze wydane pieniądze. Trawestując Czepca, „ino byście chcieli chcieć…”. Ot, taki pomysł do wykorzystania.

Monika Strus-Wołos
adwokat

Inne artykuły w dyskusji nad projektem nowelizacji KPC Publikacje na Portalu LOBBING™

 

zamknij

Ten artykuł opublikowany został początkowo pod pochodzącym od redakcji tytułem „Ratujmy KPC przed PiSem. Tytuł ten nie był uzgodniony z Autorką. Panią Mec. Monikę Strus Wołos bardzo przepraszam. Ponieważ tekst artykułu zawiera wyłącznie argumentację prawną z perspektywy praktyki adwokackiej, dla uniknięcia jakichkolwiek konotacji politycznych – na prośbę Autorki tytuł został zmieniony.  Jerzy M. Majewski

Wpisy oznaczone jako red. są wpisami redakcyjnymi.