Biurokratyczny bełkot Prezesa Ziobrowskiego

Jedną z nielicznych dobrze funkcjonujących stron adwokackich, była witryna Wyższego Sądu Dyscyplinarnego. Była, ponieważ ostatni wpis na stronie datowany jest na 27 listopada 2016 r. – dzień po Krajowym Zjeździe Adwokatury – i są to podziękowania dotychczasowego administratora serwisu adw. Radosława Baszuka.

zamknij

W dniach 25-26 listopada w Krakowie odbył się XII Krajowy Zjazd Adwokatury. Tym samym dobiegła końca kadencja Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury lat 2013 – 2016, w której miałem przyjemność stworzyć serwis informacyjny WSDA a następnie administrować nim. Żegnając się z Państwem – czytelnikami serwisu, mam nadzieję, że treści w nim publikowane wzbudziły Wasze zainteresowanie, okazały się przydatne w praktyce zawodowej i samorządowej, stanowiły źródło wiedzy, inspiracji bądź refleksji intelektualnej. 

Dziękuję tym wszystkim, którzy fakt stworzenia serwisu i nadania mu ostatecznego kształtu zauważyli i docenili. Wasze słowa wsparcia stanowiły najważniejsze i nieustające źródło motywacji do pracy.

Radosław Baszuk, 27 listopada 2016r.

Kolega Radosław Baszuk przekazał wszelkie hasła i uprawnienia do prowadzenia strony sądowi. Wybrany na KZA Wyższy Sąd Dyscyplinarny miał i ma dostęp do administrowania stroną. W zakładce [O wyższym Sądzie Dyscyplinarnym] > [Sędziowie WSD] opublikowany został nowy skład sądu. I na tym koniec. Od tej publikacji na oficjalnych stronach Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury nie został opublikowany ani jeden wpis. Nie zostało opublikowane ani jedno orzeczenie, ani jeden artykuł.

Zaniepokojeni takim stanem rzeczy aplikanci Warszawskiej Izby Adwokackiej, zwrócili się do Prezesa Wyższego Sądu Dyscyplinarnego z prośbą o wyjaśnienie. No i je otrzymali. Pismo Pana Prezesa Jacka Ziobrowskiego z 22 maja 2018 r. jest kuriozalne tak w swojej treści jak i formie. Warto je pobrać z tej strony w formacie .pdf i zachować w swoim samorządowym archiwum.

Zanim ustosunkuję się do meritum spójrzmy na formę:

Takie „drobiazgi” jak brak wyjustowania prawego marginesu, swoboda w operowaniu tabulatorem, używanie spacji przed przecinkiem czy dwóch „dolnych” cudzysłowów (ze spacją po pierwszym), mnie osobiście rażą; ale powszechnie wiadomo, że czepiam się szczegółów. Po prostu pod czymś takim bym się nie podpisał. Odpowiadając na pismo aplikantów adwokackich warto by zadbać o formę. Choćby dla dania przykładu. Warto by także zadbać o ortografię. Otóż Panie Prezesie po skrócie „wg” nie stawia się kropki. A skoro już się powołało zespół to spośród sędziów WSD a nie z pośród. Taka kolejna drobna uwaga o przyimku komunikującym.

Moi aplikanci zarzucali mi, że przywiązuję zbyt wielką wagę do formy pism procesowych. Być może. Uważam, że odpowiednia forma pisma jest wyrazem szacunku do adresata; o tym że jest świadectwem kultury piszącego już nie wspomnę.

No to przejdźmy do meritum. Pan Prezes podziela zaniepokojenie aplikantów faktem, że na stronach WSD od dwóch lat nie opulikowano ani jednego orzeczenia, ani jednego artykułu, glosy czy polemiki.

Gwoli wyjaśnienia Pan Prezes Jacek Ziobrowski pisze, że na początku kadencji konieczna była organizacja nowej strony WSD. Panie Prezesie pisze Pan nieprawdę. Chyba, że pod pojęciem organizacji nowej strony rozumie Pan umieszczenie na dotychczasowej stronie WSD nowego składu osobowego sądu. Skoro jednak nowy skład sądu opublikowano (a to jest aktualizacja informacji a nie organizacja nowej strony), to znaczy, że sąd ma do strony zapewniony administracyjny dostęp. Dlaczego zatem od dwóch lat nie są publikowane orzeczenia WSD ? Pan Prezes wyjaśnia, że: na początku kadencji powołał zespół, którego zadaniem jest gromadzenie, opracowywanie i publikowanie na stronie WSD aktów prawnych, orzeczeń z ważnymi tezami, uzasadnień zapadłych rozstrzygnięć. Dowiadujemy się zatem, że jest zespół. Ale na stronie WSD nie ma publikacji. Zespół, zgodnie z prawami Parkinsona, ma tyle pracy, że – jak pisze Pan Prezes – zaistniała konieczność poszerzenia jego składu osobowego.

Absurdalność tych „wyjaśnień” woła o pomstę nie wiadomo dokąd. Oto Pan Prezes pisze, że mamy zespół do spraw strony WSD, który w ciągu dwóch lat zdążył podzielić zadania dla realizacji przyjętych zadań i ma tyle pracy, że poszerza się jego skład osobowy, chociaż nie opublikował w tym czasie ani jednego tekstu na stronie WSD.

Na koniec Pan Prezes dyplomatycznie odrzuca zaoferowaną przez aplikantów pomoc w opracowaniu materiałów do publikacji. W zasadzie słusznie. Mogłoby się bowiem okazać, że jeden aplikant w ciągu jednego dnia swoim podręcznym smartfonem zeskanuje wszystkie orzeczenia WSD z ostatnich dwóch lat i opublikuje na jakiejś innej stronie niż oficjalna strona Wyższego Sądu Dyscyplinarnego.

Strach też pomyśleć co się stanie jeśli Pan Prezes doprowadzi do organizacji nowej strony WSD, na dotychczasowej są opublikowane orzeczenia z lat 1936 – 2016; czy na nowej zostaną zachowane ?

Szanowny Panie Prezesie; Pana odpowiedź na pismo aplikantów nie jest rzeczową odpowiedzią. Swoje zaniedbania w nadzorze nad prowadzeniem strony Wyższego Sądu Dyscyplinarnego stara się Pan przykryć bełkotliwą biurokratyczną nowomową, z której nic nie wynika poza przyznaniem faktu, że orzeczenia WSD nie są publikowane.

Jerzy Marcin Majewski
adwokat

Radek Baszuk - Izba dyscyplinarna, adwokaci i pies z kulawą nogą Felieton adwokata Radosława Baszuka