Rozbijanie Unii a uśmiercanie demokracji

Zarzut serwilizmu i upolitycznienia postawiony sędziom unijnym brzmi groteskowo.

Funkcjonowanie współczesnych demokracji konstytucyjnych oparte jest na zasadzie rządów prawa rozumianej jako podporządkowanie wszystkich  prawu i podstawowym regułom określającym wzajemne relacje pomiędzy władzami. Fundamentalną rolę odgrywa reguła powściągliwości, zgodnie z którą przedstawiciele władz publicznych działają z poszanowaniem podziału kompetencji i nie próbują zawłaszczać cudzych. Jej znaczenie eksponują profesorowie Uniwersytetu Harvarda w ważnej obecnie książce „Jak umierają demokracje” akcentując, że bez zachowania powściągliwości, żadna konstytucja nie jest w stanie zagwarantować przetrwania podziału władzy, demokracji i rządów prawa. Ta zasada stanowi podstawę funkcjonowania demokracji w USA, a także Unii Europejskiej. Mimo wszelkich różnic pomiędzy federacją amerykańską a Unią Europejską, w tym zakresie nie ma odmienności. Oba systemy wyrosły z wspólnych doświadczeń i konwergencji systemów państw członkowskich, przy czym prawo unijne na bazie doświadczeń systemów kontynentalnego i common law, co może utrudniać pojmowanie jego mechanizmów prawnikom nie dostrzegającym tego kontekstu.

zamknij

Aczkolwiek Autorzy nie piszą tego wprost, ich felieton jest polemiką z artykułem Sędziego TK Mariusza Muszyńskiego „Polski Trybunał w unijnej rzeczywistości” – (red.)

Unia Europejska opiera się na pierwszeństwie i bezpośrednim stosowaniu prawa unijnego oraz na szczególnych relacjach kompetencyjnych między TSUE a sądami krajowymi. Zasada pierwszeństwa dostrzeżona została w sprawach Van Gend & Loos oraz Costa v E.N.E.L. i rozwinięta w kolejnych judykatach. Ostatecznie przypieczętowana przyjęciem jej jako zasady prawa unijnego przez państwa członkowskie. W tym zakresie, zgodnie z art. 90 Konstytucji RP, Rzeczpospolita Polska na podstawie umowy międzynarodowej przekazała sądom unijnym określone kompetencje. Ponieważ pierwszeństwo dotyczy stosowania, nie obowiązywania prawa unijnego, kompetencje do wykładni prawa UE posiada TSUE oraz pozostałe sądy UE, a nie trybunały konstytucyjne.

Wynika to wprost z Traktatów (art. 19 TUE, art. 267 TFUE). TSUE ani sądy unijne nie posiadają zaś kompetencji do uchylania norm krajowych uznanych za niezgodne z prawem unijnym. Na temat obowiązywania prawa unijnego w polskim porządku konstytucyjnym wypowiedział się aprobująco TK w wyroku z 11.5.2005, K 18/04, nie kwestionując zasady pierwszeństwa prawa unijnego w stosowaniu, a dostrzegając nadrzędny charakter norm Konstytucji RP w obowiązywaniu. Kompetencje orzecznicze TK nie mogą być rozszerzone poza granice normowania art. 188 konstytucji nie tylko z uwagi na brzmienie norm traktatowych, lecz przede wszystkim ze względu na wyczerpujący charakter polskiej regulacji konstytucyjnej.

Poszanowanie relacji kompetencyjnych opiera się na regulacjach prawnych, dobrych obyczajach, standardach oraz wspomnianej wstrzemięźliwości. Próby naruszenia podstawowych zasad stanowią śmiertelne zagrożenie dla demokracji konstytucyjnej. Świadomość i szacunek dla reguł to elementarz każdego wykształconego prawnika. Sprzeniewierzenie się im oznacza albo brak wiedzy, albo wolę podważenia rządów prawa. „Uśmiercanie demokracji” jak ujmują to profesorowie Harvarda. Groźniejsze, jeśli pochodzi od osób formalnie czy przez zawłaszczenie powiązanych z organami władzy publicznej. Przez wzgląd na autorytet tych instytucji nie wypada eksponować twierdzeń podważających rudymentarne zasady multicentrycznego porządku prawnego.

Taki charakter ma zarzut, że TSUE „oczekuje”, iż prawo tworzone przez Unię i przez niego zinterpretowane będzie miało pierwszeństwo. To nie oczekiwanie TSUE, lecz podstawowa zasada prawna, powszechnie znana i akceptowana. Nonsensowne też jest stwierdzenie, że sądy (również unijne) dysponując olbrzymią władzą nie posiadają nawet odrobiny demokratycznej legitymacji.

TSUE rozstrzygając w oparciu o normę unijną, opiera się zarazem na normach konstytucyjnych państw członkowskich, upoważniających do przystąpienia do Unii. Każdy prawnik wie, że działanie na podstawie normy prawnej jest legitymizowane w prawnych demokracjach. Opinia komitetu o  kandydatach na sędziów TSUE eliminuje ryzyko wyboru ludzi pozbawionych jakichkolwiek kompetencji, co z perspektywy wyłaniania kandydatów do pełnienia analogicznych funkcji w Polsce jest niepozbawione znaczenia.  W tym zestawieniu, zarzut serwilizmu i braku apolityczności, sformułowany pod adresem sędziów unijnych brzmi groteskowo. Zwłaszcza, gdy okraszony jest odrzuconym od czasów komunistycznych stwierdzeniem, że właściwa jest tylko interpretacja obecnej konstytucji zgodnie z interesem państwa. Nie tylko niemądrym, lecz również groźnym dla funkcjonowania polskich organów wymiaru sprawiedliwości w ramach Unii Europejskiej i ostatecznie sprzecznym z interesem RP. Żadna doraźna korzyść nie może usprawiedliwiać ignorowania art. 91 ust. 3 konstytucji i podważania podstaw funkcjonowania prawa unijnego w polskim porządku prawnym i kompetencji TSUE do jego interpretacji.

Niedawne pytanie prejudycjalne sądu irlandzkiego do TSUE to sygnał, że naruszanie standardów unijnych może doprowadzić do podważenia zasad współdziałania polskich organów wymiaru sprawiedliwości z ich odpowiednikami w państwach unii. Kwestionowanie kompetencji TSUE jest więc działaniem samobójczym. Dowodzi, że zamiast refleksji pojawia się charakterystyczne dla Barona Münchhausena przekonanie o własnej omnipotencji. Próba zawłaszczenia kompetencji TSUE zwiększa jedynie ryzyko stwierdzenia, że polskie sądy nie spełniają standardów unijnych, więc że zasada wzajemnego uznawania nie odnosi się już do Polski. Godzi w podejmowane pospiesznie przez rząd próby załagodzenia sporu z organami Unii. zmierzające do ograniczenia destrukcyjnych skutków poprzednich działań. Ocena dalszych konsekwencji wymaga nieco szerszych horyzontów, których bez wątpienia zabrakło podważającym kompetencje TSUE. Ale dziś nie napawa ona optymizmem.

Maciej Gutowski & Piotr Kardas

źródło: Rzeczpospolita 3 kwietnia 2018 r.

Czytaj inne felietony Adwokatów Macieja Gutowskiego i Piotra Kardasa, publikowane na MacLawye®

Wpisy oznaczone jako red. są wpisami redakcyjnymi.