Aplikacja uniwersytecka jak rzeźbienie w kisielu

Pan Dziekan Prof. Maciej Gutowski wraz z Wiceprezesem NRA Prof. Piotrem Kardasem od dwóch lat prezentują w swoich felietonach stanowisko adwokatury wobec aktualnych działań polityków w stosunku do wymiaru sprawiedliwości. Warto byłoby te felietony opublikować w formie zbioru. Byłby to znakomity zapis historii walki rozsądku z politycznym zamachem na sądownictwo.

Politycznych i absurdalnych pomysłów w stosunku do szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, w tym adwokatury, jest tyle, że autorzy wspomnianych felietonów najwyraźniej nie nadążają z komentarzami. Toteż Pan Dziekan Maciej Gutowski częstokroć między jednym a drugim felietonem publikowanym w duecie z Prof. Piotrem Kardasem udziela wywiadu, czy to DGP, czy Rz.

Niezależnie od tego, że zazwyczaj zgadzam się z Panem Dziekanem, podobnie zresztą jak i większość znanych mi adwokatów, co do oceny wydarzeń i politycznych pomysłów w stosunku do wymiaru sprawiedliwości, w jego tekstach i wypowiedziach znaleźć można językowe perełki. Ta mnie po prostu urzekła:

Aplikacja uniwersytecka jak rzeźbienie w kisielu

Maciej Gutowski:  Jeśli walec polityczny będzie chciał uchwalić ustawę o aplikacji uniwersyteckiej, zignoruje słowa prezydenta Andrzej Dudy z ostatniego KZA, przywołujące wyraźne stanowisko śp. Lecha Kaczyńskiego, że samorządność adwokatury to w demokratycznym państwie prawnym absolutny priorytet. Prezydent zastrzegł też, że pełniąc swój urząd, zawsze będzie stał na straży ochrony adwokatury jako jednego z fundamentów polskiej demokracji. Jestem przekonany, że tę deklarację spełni.

Nie ma samorządnej adwokatury bez porządnie wykształconych adwokatów. A równie absurdalnego i destrukcyjnego pomysłu jak aplikacja uniwersytecka dawno nie słyszałem. Mam kilka podobnych: doktorat gimnazjalny, chirurgia masarska, pływanie na sucho albo rzeźbienie w… kisielu. Szkolenie aplikantów opiera się na praktyce, nie na uniwersyteckich wykładach. Rzeczywiście, otwarcie zawodu spowodowało przejściowe trudności adwokatury z zapewnieniem patronatu, gdy aplikantów było niemal tylu, ilu adwokatów, którzy mogli ich uczyć. To już jednak za nami. Na rynku wystarczy patronów. System aplikacji działa sprawnie. A uniwersytecka nie będzie aplikacją. Działam na obydwu polach, więc wiem, że na uczelni nie ma ani jednej osoby, która potrafiłaby uczyć aplikantów, a nie byłaby praktykiem. [Czytaj całość wywiadu w Rz]

Lepszego określenia niż rzeźba w kisielu na aplikację uniwersytecką nie znajdę. To już absurd do kwadratu. Niekiedy jeden bon mot potrafi zdziałać więcej niż opasłe opinie i działania lobbingowe. Oby stało się tak teraz.

Ale nad modyfikacją programu studiów prawniczych do potrzeb praktyki wykonywania zawodów prawniczych, zwłaszcza na ostatnim roku studiów, warto pomyśleć i podyskutować.

Wszak byłoby uzasadnione oczekiwanie, aby absolwent uniwersyteckiego wydziału prawa wiedział jak powinien skonstruowany być pozew; ba… aby wiedział jaka jest struktura polskiego sądownictwa. A sprawdzając wiedzę kandydatów na aplikacje można się przekonać, że bywa z tym różnie. – (jmm)

 

 

Maciej Gutowski & Piotra Kardas: propozycje modelowych założeń reformy aplikacji adwokackiej