O solidarność środowisk prawniczych

Stan polskiego sądownictwa wymaga reformy.

Dzisiaj adwokatowi łatwiej jest przewidzieć wyrok Sądu Ostatecznego niż orzeczenie sądu polskiego.

Proponowana przez Zbigniewa Ziobrę „reforma” nie prowadzi ani do systemowej poprawy jakości orzecznictwa polskich sądów ani do usprawienia ich działania. Głośne „sądy 24 godzinne” to tylko hasło. Popularne i społecznie popierane – a przede wszystkim pracujące na popularność medialną Pana Ministra – jednakże nie wnoszące nic do usprawnienia działania sądów.

Polityka ministerstwa sprawiedliwości wymierzoa jest przeciwko środowiskom prawniczym. Prowadzona jest w sposób konfliktujący środowiska prawnicze nie tylko z ministerstwem ale także między sobą. Tymczasem prawdziwa reforma powinna być oparta na tym, co w Polsce raz się udało ! Na SOLIDARNOŚCI ! Tak jest ! na instytucjonalnej – nie towarzyskiej – solidarności środowisk prawniczych i ich wspólnej odpowiedzialności za całokształt wymiaru sprawiedliwości.

zamknij

Ten wpis opublikowany został za „pierwszego Ziobry” w maju 2007 r. i odnosi się do wówczas proponowanych „reform”. Niemniej obecne działania PiSu są kontynuacją widocznego już przed 10. laty ręcznego sterowania sądownictwem. Wpis i jego główna teza pozostają aktualne. Przykre jest to, że przez te lata PO będąc u władzy także psuła polski wymiar sprawiedliwości – n.b. przy pełnej bierności środowisk prawniczych. No i mamy to co mamy. I nie mamy żadnej propozycji. Żadnego projektu prawdziwej reformy.

Dzisiaj odbiera się kolegiom sędziowskim sądów okręgowych ich prawa na rzecz dyspozycyjnych wobec ministra prezesów sądów. To polityka wyrażająca nieufność wobec sędziów i ubliżająca godności ich zawodu. Reforma sądownictwa oparta na instytucjonalnej SOLIDARNOŚCI środowisk prawiczych powinna zakładać coś wręcz przeciwnego: maksymalne poszerzanie uprawnień kolegiów sądów okręgowych i apelacyjnch.

Z jednym wszak zastrzeżeniem: w skład tych kolegiów powinni wchodzić adwokaci i prokuratorzy i to w liczbie przekraczającej liczbę sędziów w kolegium sądu. Bo przecież sędzia pełni rolę służebną wobec stron i to strony powiiny oceniać jego pracę i decydować o awansie i przydziale spraw. Z drugiej zaś strony gdyby sędzia był świadom tego, że jego awans zależy w jakiejś mierze od głosu adwokatury i prokuratury – o ileż podniosłaby się kultura sali sądowej a i pewnie poziom orzekania.

Ta propozycja może wzbudzać kontrowersje. Ale jedynie w sytuacji gdy dyskutowana jest w oderwaniu od koncepcji całościowego zreformowania systemu wymiaru sprawiedliwości. Jeśli jako naczelną zasadę reformy przyjmiemy realizację postulatu – z którym wszyscy się zgadzają – że zawód sędziego powinien być koroną zawodów prawniczych, kontrowersje nikną.

zamknij

W swojej publicystyce w Magazynie MacLawye® wielokrotnie przedstawiałem różne aspekty koniecznej reformy sądownictwa. Teza przedstawiona w niniejszym artykule to tylko jeden z elementów założeń reformy, która postulowałem. Najważniejszą – moim zdaniem – jest realizacja zasady, że zawód sędziego powinien być koroną zawodów prawniczych (tymczasem wszystkie ekipy rządzące stanowiły prawo zmierzające w odwrotnym kierunku). To co dzisiaj (w latach 2015-2018) wyrabia PiS z wymiarem sprawiedliwości nie jest reformą i nie realizuje ani jednego postulatu, który mógłby wpłynąc na poprawę orzecznictwa i odbudowanie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. – jmm 23/07/2018

Jerzy Marcin Majewski
26 maja 2007 r.

 

  • Głupota i niewykonalność uchwalonego polskiego prawa

KLIKAJĄC W OBRAZEK PRZEJDZIESZ DO ARTYKUŁU